21 września 2017

Od Arii ,,Życie od nowa cz. 4" C.D. Norah

Przez chwilę nie odpowiadałam, może dlatego, że nigdy mnie to za nadto nie interesowało? Albo nie przychodziłam tu za często, czy też nie myślałam dlaczego nazwa jest taka a nie inna?...
- Przypuszczam, że to dlatego... - spojrzałam w wodę - Ponieważ gdy jest lato, słońce odbija się od wody tworząc tęczę.
Uśmiechnęłam się do kotki, tym samym sprawdzając jej reakcję na moje zacne opowiadanie. Przyglądała się wodzie.
- Chcesz zostać tu jeszcze chwilę, czy wolisz iść dalej? - zapytałam po chwili.
Milczała, nie wiem, może coś ją zastanawiało, jednak też poczęłam przyglądać się mojemu odbiciu w tafli.
- Możemy iść - szepnęła.
- Gdzie teraz? - zapytałam nie odrywając wzroku.
- To ty mnie oprowadzasz! - przychnęła.
- Tak, tak...! - spojrzałam na nią - Już wiem!
Odwróciłam się i zaczęłam iść szybko przed siebie.
- Zwolnij! - usłyszałam za sobą.
- Noc nas zastanie... - powiedziałam cicho - Chociaż, jak chcesz!
Zwolniłam tempa, kotka spokojnie mogła do mnie podejść.
- Podoba ci się jak na razie? - uśmiechnęłam się.

<Norah? Przepraszam najmocniej, że tak późno...>

19 września 2017

Od Mercedes "Wielkie Drzewo" cz.2 C.D Maddeline

Spojrzałam na kotkę, która nie do końca miło na mnie spojrzała. Być może ją przestraszyłam, kiedy ktoś nagle pojawia ci się przed oczami, nie wiesz, kim jest i jakie ma zamiary. To, że tylko miałam na twarzy jako-taki uśmiech, nie do końca przekonał kotkę.
- Szukam jedzenia - oznajmiam. Właśnie szukałam czegoś na ząb. W brzuchu mi burczało, a to znak że pora coś zjeść.
- Czy jesteś z tego stada? - spytała mnie kotka.
- Tak, ze stada diamentowych kotów - oznajmiłam, i kotka trochę się uspokoiła.
Znalazłam w trawie mysz i usiłowałam ją złapać. Mały gryzoń był bardzo przebiegły, ale nikt nie powiedział, że sobie z nim nie poradzę. Swoimi pazurami okaleczyłam ogon zdobyczy, jednak to nie dało mi pewności wygranej. Mysz uciekała ile sił w nogach, a ja za nią. W końcu złapałam ją, podrzuciłam i wylądowała na trawie. Byłam nieco zdezorientowana, więc mysz uciekła. Uciekł mi obiad...
Całkiem zapomniałam, że mam publiczność.
- Hah, jakie polowanie... - powiedziała kotka.
<Maddeline? Tak, to była taka trochę forma męska, ale jakoś musiałam odpisać...>

Od Mercedes "Dołączenie" cz.2 C.D Airo

Spojrzałam na kotkę, która przedstawiła mi się jako Airo. Cóż, całkiem ładne imię, muszę przyznać. Och, ile ja w życiu imion słyszałam... Ale takiego jeszcze nie słyszałam.
- Jestem Mercedes... Mersi - miałknęłam.
Tak, zaproponowałam jej dołączenie. Mogłaby sobie pomyśleć, że jestem jakąś ważną kotką z hierarchii, ale nic bardziej mylnego! Jestem sobie zwyczajną koteczką i chciałam tylko tę panią zaprowadzić do Amber i Alcatraza.
- Tak, jest tu pewne stado - powiedziałam - Stado Diamentowych Kotów. Jednak nie myśl sobie, że już do niego należysz. Nie jestem tu ważną osobą, sama niedawno dołączyłam i tą decyzję musiałabyś omówić z Amber - naszą alfą. - Wyjaśniłam jej wszystko najlepiej jak potrafiłam. Cóż, stado na pewno chętnie przyjmie nowego kota. Airo miała liczne rany na ciele... Walka z wilkami? Co to ma być? Te bestie by ją zabiły, widać że jest dobrą zawodniczką...
Popatrzyłam na kotkę i ruszyliśmy w stronę mieszkania Amber i Alcatraza z nadzieją na nowego członka, jakim będzie Amber. Wkrótce zyska ona nowy dom, w chatce Rosalie.
<Airo? Tak, wiem że miał być kocur, ale miałam wielką ochotę komuś odpisać...>

Od Mercedes - "Życie w stadzie" cz. 1 do Lee

Leżałam na swojej poduszce w chatce Rosalie. Nie było nawet mowy o wyjściu na zewnątrz, z powodu złej... A nawet bardzo złej pogody. Burzy takiej dawno nie widziałam. Miała ona taką siłę i taką moc, której nikt nie ujarzmi.
Spojrzałam na śpiące koty - ich sen był tak głęboki, że żaden grzmot ich nie obudzi... Hah, są jak martwe. Wśród tylu kotów, które widziałam, aktywna była tylko mała, puchata koteczka. Jej wiek na pewno był mniejszy od dwóch lat, co znaczy, że jest jeszcze dzieckiem.
Poczułam zapach jedzenia, aż tu nagle zobaczyłam naszą panią, a w jej ręku kocią karmę, której woń obudziła wszystkie koty. Z poduszek znikły sierściuchy, które jeszcze przed chwilą spały jak nieżywe, i to tylko ja nie mogłam zasnąć. Mała kotka która którą przed chwilą widziałam skoczyła jako pierwsza, pewnie dlatego, żeby wziąć sobie najlepszą porcję... Ach, jakie te dzieci sprytne!
~**~
- Cześć! - zobaczyłam nad sobą małą. Burza dawno już przeszła, a ja byłam aktywna... I bardziej w nastroju niż przedtem.
- Witaj, mała kotko, jak ci dzień mija? - spytałam i czekałam na odpowiedź.
- Doooobrze - powiedziała z uśmiechem, i znikła. A ja poszłam zająć się swoimi sprawami.
<Lee?>

15 września 2017

Jesienny Wyścig

Witam wszystkich na pierwszym w historii naszego stada Jesiennym Wyścigu! Chcielibyście popisać się umiejętnościami, a może ciekawią was nagrody? To zawody właśnie dla was! Już dziś rozpocznijcie przygotowania, im prędzej tym lepiej, w końcu jesień zbliża się wielkimi krokami. Lista uczestników zostanie oficjalnie otwarta, spróbować może każdy. A więc, niech wygra najlepszy!
♔HARMONOGRAM♔

15.09 - oficjalne rozpoczęcie zapisów
20.09 (lub później) - zakończenie zapisów
15.09 - 8.10 - czas na wytrenowanie postaci
8.10 - 14.10 - start w wyścigu
15.10 - podsumowanie oraz wyniki


ZGŁOSZENIA

Wzór zgłoszenia:

Do: Diamentowe Koty / Lilen [H]
Temat: Jesienny Wyścig - zgłoszenie *imię kota*
Treść: Zgłaszam *imię kota* do Jesiennego Wyścigu. Kocur/Kotka spełnia wymagania - ma *wiek* i napisał/a *ilość opowiadań*


Przykład zgłoszenia:

Do: Diamentowe Koty
Temat: Jesienny wyścig - zgłoszenie Lilyanne
Treść: Zgłaszam Lilyanne do Jesiennego wyścigu. Kotka spełnia wymagania - ma 2 lata i napisała 4 opowiadania.


ZASADY

  1. W wyścigu może wziąć udział jedynie kot, który ukończył 2 lata
  2. W wyścigu może wziąć udział jedynie kot, który napisał minimum 3 opowiadania. Nie liczymy etykiet, tylko opowiadania, pamiętajcie.
  3. Jeśli postać nie spełnia wymagań, nie zostanie zapisana do wyścigu
  4. Organizator (Amber) zastrzega sobie czas 48 godzin na przyjęcie zgłoszenia/zaakceptowanie treningu postaci                                                                                                                                                                                                         
  5. Akceptacja odbywa się poprzez pogrubienie końcówki opowiadania ("+5% treningu dla...") i wpisanie postępu do roboczego posta
  6. Opowiadania o treningu nie mogą być odpowiedzią na czyjeś opowiadanie, tylko osobnym postem. To samo tyczy się kupowania eliksirów oraz questów
  7. Jeśli eliksir zostanie kupiony, jednak nie zostanie zażyty podczas trwania eventu, postać nie otrzyma monet z powrotem, a eliksir zostanie usunięty z jej ekwipunku                                                                                                                                          
  8.  Każdy z questów można wykonać tylko raz
  9. Akceptacja questa odbywa się poprzez wpisanie "Akceptacja" na końcu opowiadania, nie trzeba dodawać żadnej końcówki
  10. Jeśli dany quest nie spełnia wymagań (nie ma wystarczającej ilości słów, nie zawiera odpowiedzi na wszystkie pytania) nie zostanie zaakceptowany                                                                 
  11. Aby móc wystartować w wyścigu (napisać opowiadanie o starcie), należy mieć minimum 100% ukończonego treningu
  12. 100 nie jest końcową liczbą, jak najbardziej można uzbierać więcej procent
  13. Jeśli kilka postaci będzie posiadać tę samą liczbę procent, wyższe miejsce uzyska postać z większą ilością opowiadań (poza tymi z eventu)
  14. Jeśli opowiadanie o starcie nie zostanie napisane na czas (między 8.10, a 14.10), postać zwyczajnie zostanie usunięta z wyścigu. Post może zostać zaplanowany, jeśli nie możemy go opublikować o określonym czasie

    ♔PRZYGOTOWANIE

    Od razu po przyjęciu zgłoszenia przez organizatorkę, możemy zacząć trenowanie naszej postaci. Należy wybrać któryś z poniższych sposobów i wziąć się za pisanie. Oczywiście wygra ten, kto będzie miał najwięcej % ukończonego treningu. Postępy wszystkich kotów będzie można na bieżąco "podglądać" w roboczym poście.

    Sposoby na zdobycie "%":

    5% - opowiadanie na temat treningu postaci,
    
    Wzór treningu:


    Tytuł: Od *imię kota* "Trening"
    Treść: *min 200 słów na temat treningu*
    +5% treningu dla *imię kota*
    Etykiety: *imię kota*, Jesienny Wyścig

    Przykład treningu:


     Tytuł: Od Lilyanne "Trening"
    Treść: (200 słów na temat treningu)
    +5% treningu dla Lilyanne
    Etykiety: Lilyanne, Jesienny Wyścig,


    10 - 20% - zakupienie eliksiru poprawiającego umiejętności (na tych samych zasadach, na jakich kupujemy inne eliksiry ze sklepu),

    Drop
    Działanie: Po zażyciu kot dostaje 10% treningu. Działa tylko podczas Jesiennego Wyścigu.
    Cena: 75d.

    Hurricane
    Działanie: Po wypiciu kot dostaje 20% treningu. Działa tylko podczas Jesiennego Wyścigu.
    Cena: 125d.


    15 - 30% - dodatkowa nagroda

    Na sam koniec, tuż przed rozdaniem nagród oraz wynikami, pojawi się post, w którym organizatorka rozdzieli dodatkowe punkty umiejętności. Będą one przyznawane za długie opowiadania treningowe/questowe lub najciekawsze opowiadania o starcie.


    5 - 15% - wykonanie Jesiennego Questa (na tych samych zasadach jak zwykłe questy)


    Jesienny Quest #1
    Tytuł: Od *imię kota* "Jesienny Quest #1"
    Treść: Podczas wieczornej przechadzki spotykasz bandę kotów z innego stada. Nie są przyjaźnie nastawieni, więc musisz uciekać. Wołasz o pomoc, ale nikogo nie ma w pobliżu. Ile było kotów? Czy od razu zaczęli atakować? Odpierałeś atak, czy od razu uciekłeś? Jakie obrażenia odniosłeś? Udało ci się uciec?
    Etykiety: *imię kota*, Jesienny Wyścig,
    Min. Ilość słów: 250
    Nagroda: 5%


    Jesienny Quest #2
    Tytuł: Od *imię kota* "Jesienny Quest #2"
    Treść: W ramach treningu postanowiłeś zapolować. Czy udało ci się coś schwytać? Jeśli tak, to co to było? Czy było trudno?
    Etykiety: *imię kota*, Jesienny Wyścig,
    Min. Ilość słów: 350
    Nagroda: 10%


    Jesienny Quest #3
    Tytuł: Od *imię kota* "Jesienny Quest #3"
    Treść: Organizatorka wyścigu (Amber) prosi cię o wytyczenie trasy wyścigu. Musi być długa, ale nie przekraczać granicy terenów. Od razu zgodziłeś się pomóc? Którędy przebiegała trasa? Czy organizatorka doceniła twoje starania?
    Etykiety: *imię kota*, Jesienny Wyścig
    Min. Ilość słów: 450
    Nagroda: 15%

    ♔START

    Po przygotowaniach nadchodzi czas na ostateczne starcie. Naszym zadaniem jest napisanie jak najlepszego opowiadania, w którym opiszemy, jak nasz kot poradził sobie z zadaniem. Jest jednak warunek: Opowiadanie musimy zakończyć dokładnie w momencie, gdy nasza postać przekracza linie mety, nie ma pojęcia ile osób przebiegło przed nią, a ile za nią. Opowiadanie nie spełniające tego warunku nie będzie brane pod uwagę, a postać nie weźmie udziału w wyścigu.


    Wzór startu:

    Tytuł: Od *imię kota* "Jesienny Wyścig"
    Treść: *im dłuższe i barwniejsze opko tym lepiej! Nie ma minimalnej ilości słów*
    Etykiety: *imię kota*, Jesienny Wyścig


    Przykład startu:

    Tytuł: Od Lilyanne "Jesienny Wyścig"
    Treść: *im ciekawsze i dłuższe opko tym lepiej! Nie ma ograniczonej ilości słów*
    Etykiety: Lilyanne, Jesienny Wyścig

    Od Any "Nowy rozdział cz. 5" C.D. Skazy

    Pokręciłam na boki głową i ruszyłam za kotem, który szedł do chatki. Droga do niej nie była długa, bo zaledwie kilka kroków. Skaza wszedł jak pierwszy do środka, a ja za nim. W chacie było przytulnie i miło, narazie mi tak się wydawało. W środku nie było nikogo innego oprócz nas i krzątająca się po chacie pani. Niedaleko mnie leżały poduszki, które prawdopodobnie należały do innych kotów, żyjących tutaj. Rosalie, tak się nazywała ta pani, podeszła do mnie i ciepło się uśmiechnęła, wskazując jedną z poduszek. Spojrzałam na nią, była czarna? siwa? Jakoś tak. Miała jakieś kreseczki na sobie, ale była wygodna i ciepła.
    ~~
    Po dłuższym siedzeniu w chacie, wyszłam na zewnątrz, chcąc zobaczyć tereny stada, jednym słowem zwiedzić. Nie chciałam iść sama, ale też nie chciałam prosić oto Skazy, pomyslałby że mu się naprzykrzam, więc na poszłam prosto do 
    Jeziora Lustrzanego Odbicia. Potem z jeziora ruszyłam do Wielkiego drzewa i tam mogłam ujrzeć już kilka kotów, króre wspinało się po drzewie. Na koniec doszłam do Wodospadu Tęczy czy jakoś tak. Patrzyłam na wodospad idąc, gdy nagle poczułam jak na kogoś wpadam. Przede mną stał czarny kocur, czyli Skaza.
    - Znowu się widzimy, mruczku - rzekłam, patrząc na niego.

    (Skaza? :'))

    14 września 2017

    Od Skazy ,,Nowy rozdział cz.4" C.D. Any

    - W takim razie szerokiej drogi, Złotko! - dodałem już nieco głośniej, zostając w tyle. Kotka nie zareagowała, machnęła tylko dwa razy ogonem, jak robią to krowy odganiające muchy. Szła jeszcze chwilę, po czym przystanęła i odwróciła się, aby zerknąć czy aby przypadkiem nadal za nią nie podążam. Uśmiechnęła się z przekąsem.
    - Mam nadzieję, że nie patrzysz na mój tył...? - mruknęła. Być może rzeczywiście tam patrzyłem?
    - Nie śmiał bym.. Doglądam jedynie abyś nie zagubiła się w poszukiwaniu ów chatki, do której zmierzasz.
    - Nie martw się o mnie. Dam sobie radę bez pomocy kanapowego pimpusia. - syknęła niby ze złością, ale nadal się uśmiechając.
    - Nie wątpię. Jednakowoż nie ma tu nikogo poza naszą dwójką. Być może nie czujesz się najlepiej? Przekonaj swojego kolegę pimpusia, że pomimo tego, że nie potrzebujesz jego pomocy, oboje zmierzacie w kierunku przeciwnym do chatki. - oznajmiłem niechętnie, po czym nie czekając na reakcję Any, odwróciłem się i mozolnym krokiem ruszyłem do chaty. Sam nie wiem czy nie spieszyłem się, bo chciałem aby mnie dogoniła, czy może rzeczywiście mi się nie chciało. Może jedno i drugie?

    <Ana?>

    12 września 2017

    Od Any "Nowy rozdział cz. 3"C.D. Skazy

    Patrzyłam na niego jak głupia, a raczej zdezerientowana. Czyli oto ten kot, który tu stoi przede mną jest mordercą. Uciekać? Rozpłynąć się? 
    ~ Głupia, przecież Ci nic nie zrobi, chyba - podpowiadała mi świadomość.
    - Morderca powiadasz...- mruknęłam - I bez tego złotko, poproszę.
    Nie lubiłam, wręcz nienawidziłam jak ktoś mnie tak nazywa, mogłabym wtedy wydrapać mu oczy, lub gorzej. Do dziecka można powiedzieć „ skarbie, kochanie itp." ale ja jakoś tego nie trawiłam. Rodzice byli dla mnie, jak to ująć...oschli, nie zabardzo interesując się dziećmi, tylko wygranymi?
    - Widzę że charakterek też masz - mruknęłam obojętnie, rozglądając się w boki, żeby ujrzeć coś ciekawego, intetesującego.
    Nie bradzo orientowałam się gdzie jestem, ale jak ten oto kocur, mi powiedział że jest tu jakaś chatka jakiejś pani, to trochę humor mi się poprawił.
    - A ty co? Tancerka w lesie? - zapytał, całkowicie ignorując moją wcześniejszą wypowiedż.
    - Może i tancerka...- rzekłam, patrząc na niego.
    Kot zaczął kręcić głową na boki, po czym spojrzał na mnie dziwnie i nic nie odpowiedział, możliwe że czekał na prawdziwą odpowiedż.
    - Obrończyni, obrończyni Bet - rzekłam, patrząc na drzewo, które mnie bardzo zaciekawiło w tej właśnie chwili.
    - Huhu, obrończyni - mruknął.
    Mój wzrok poleciał na niego, przymrużyłam swoje oczy i nadal patrzyłam na niego. Przecież to normalne że że jak lubię pomagać lub bronić to wybrałam to stanowisko. Już nie odpowiedziałam, podniosłam się na łapy i zaczęłam iść gdziekolwiek. Po chwili przystanęłam ponownie rozglądając się dookoła siebie, żeby coś zapamiętać? Po paru sekundach usłyszałam głos:
    - A ty gdzie? - zapytał, po chwili pojawiając się koło mnie.
    - Przed siebie, mruczku - odparłam rozbawiona i ponownie zaczęłam iść.


    (Skaza? ^^)

    Od Karmela "Stado i poznanie pierwszej osoby cz.3" C.D. Lilyanne

    Dlaczego myślała że jestem takim niezdarą? Może nie pokazałem się w najlepszym świetle ale każdemu może się zdarzyć. Kotka wyszła a ja zostałem sam z Alfą.
    - A dlaczego wybrałeś akurat stanowisko wojownika? - zapytała samica Alfa.
    - Wybrałem stanowisko wojownika dlatego, że kiedyś byłem w jednym klanie. Na początku były to dwa oddzielne klany, a potem je zjednoczyłem zostając alfą. W tym klanie byłem wojownikiem tak jak większość kotów ale... Odszedłem oddając władzę mojemu przyjacielowi. Zawsze byłem wojownikiem i wiele razy walki wygrywałem, a Lilyanne sądzi, że jestem niezdarą przez to, że się potknąłem o zranioną łapę. - wytłumaczyłem.
    - Hmmm... No dobrze. Lilyanne cię sprawdzi i ewentualnie doszkoli - powiedziała Amber. Dowiedziała się o mnie trochę i zakończyliśmy rozmowę. Wyszedłem z domu Alf i udałem się na przechadzkę. Zatrzymałem się przy jeziorze a w oddali zobaczyłem cień colourpointki. Czy była to Lilyanne? Skradałem się za cieniem. To była Lilyanne na pewno. Powoli wyszedłem z krzaków. Na pewno zaraz wyjdzie. Nie myliłem się. Kotka wyszła i wpadła na mnie. - Karmel!? - zapytała zdziwiona i wściekła zarazem.
    - Tak. Lilyanne,wtedy gdy na ciebie wpadłem, to potknąłem się o zranioną łapę. Rozumiem że mogłaś się zdenerwować ale proszę, możesz mi wybaczyć? - powiedziałem robiąc przerwę na oddech. - stanowisko wojownika wybrałem dlatego, że kiedyś byłem w innym klanie i tam też miałem to stanowisko. - powiedziałem patrząc się na Lilyanne.

     (Lilyanne?)

    Amber: Pamiętaj o znakach interpunkcyjnych. W tym opowiadaniu wszystkie błędy zostały poprawione.

    Od Skazy "Witamy w stadzie proszę księdza cz. 2" C.D. Lucyfera

    Gdy tylko ktoś zaczął wdrapywać się na drzewo, na którym leżałem, postanowiłem zmienić miejsce swojego pobytu. Było za małe na nas dwóch. Dopiero po chwili dojrzałem, iż jest to nasz kapłan. Zrobiłem kwaśną minę, gdyż na takie spotkanie nie miałem już wybitnie ochoty. Jako że nieszczęścia chodzą parami, wiadome być powinno, że do ów niechcianego spotkania jak najbardziej dojdzie. Stojąc ponad łbem kocura, postanowiłem przeskoczyć na sąsiednią gałąź. Ześlizgnąłem się i pomimo próby zaczepienia się o inną, zatrzymałem się na jego grzbiecie.
    - Mogłeś uważać… - jęknął niezadowolony, mimo to nieagresywny. Gdy udało mi się stanąć już na swoich łapach, zmierzyłem go wzrokiem.
    - Mogłem, niestety tego nie zrobiłem. Och, jakże mi przykro. Może pójdziemy do spowiedzi? Znam pewne miejsce, które się do tego nada. Niestety nie ma tam krat…
    Kocur patrzył swoimi dużymi, bursztynowymi oczyma, milczał chwilę.
    - Będzie z tobą wiele pracy. – oznajmił.
    Zmrużyłem ślepia. Żaden młokos nie będzie radził co powinienem robić, a czego nie. Zwłaszcza taki goguś jak ten. Od razu stwierdziłem, że i ja nie przypadłem mu do gustu.
    - Przynajmniej wielebny ojciec nie będzie się nudzić. – syknąłem przez zęby.
    - Ja? Miałem na myśli twój odór z pyska. Chyba nie każesz mi szorować tego kapcia?
    Takiej riposty się nie spodziewałem. Zwłaszcza od takiej osobistości… Miał skubany język ostrzejszy od zębów.

    <Lucyferze? Twój charakter do złudzenia przypomina mi znajomego księdza…>

    Od Skazy ,,Nowy rozdział cz 2." C.D. Any

    Byłem w pobliskim lesie. Zrywałem piołun, kiedy poczułem woń nieznanego dotąd kota. Szybko podniosłem łeb, by sprawdzić, czy znam ową postać i przede wszystkim należy się jej bać. Jak się okazało nie był wrogo nastawiony. A nawet nastawiona. Ona. Kotka. Stała bliżej, niż mogło mi się wydawać, dosłownie centymetr ode mnie.
    - Przepraszam. – mruknęła zdezorientowana. Chyba mnie nie zauważyła.
    - Wiitaaj! - wykrzyknąłem nieco sztuczną radością, jakbym znał ją od wieków. Zobaczywszy, że to zmieszało ją jeszcze bardziej dodałem cicho: Jestem Skaaazaa.
    - Ana. - odwzajemniła się, jednak zauważyłem, że zdziwienia zaczęło powoli znikać z jaj pyszczka i kotka staje się niezadowolona z mojej obecności. Wszak skąd mogła wiedzieć czego się spodziewać po takim ekscentryku.
    - Wybacz, szłam właśnie… - zaczęła tłumaczyć się, jakby tego od niej oczekiwał.
    - Właśnie nieopodal znajduje się urocza chatka, uroczej, starszej pani. Idź tam, czeka na ciebie. – oznajmiłem chcąc się pozbyć jej jak każdej napotkanej w życiu postaci, ale ona miała w sobie cos innego niż wszyscy wokół. Kotka zdziwiła się ponownie. Postanowiłem objaśnić jej sytuację.
    - Mieści się tam przytułek dla biednych koteczków oraz mnie. Dla ciebie jest już gotowa podusia, Rosalie grzeje ją właśnie swoim zadem, abyś się nie przeziębiła.
    Słowa te musiały ją nieco zmieszać, ale już po chwili zdała sobie sprawę z tego co robię. Zmarszczyła brwi na znak, że starczy już moich wygłupów i powiedziała ostrzej:
    - To urocze, że taki stary, wyliniały kocur jak ty musi szukać we mnie obiektu wyładowania swoich emocji. Możesz powiedzieć dokładniej o co chodzi? – spytała już nieco łagodniej i dużą dozą zaintrygowania.
    - Nie mogę. – odparłem smutno.
    - Nie możesz? Czy nie chcesz?
    - Nie mogę…
    -Zatem dlaczego? Jesteś nowy?
    - Stary. Nowy tylko w stadzie. - odparłem nie nazbyt umiejętnie.
    - Haha! Dziwny jesteś. – uśmiechnęła się już bez złości nieco zmieszana po chwili.
    - Nawet nie wiesz jak bardzo. - odparłem monotonie. - Co tu robisz, Ano? – spytalem, zdając sobie sprawę dopiero po chwili, że parę sekund temu przeszkodziłem jej w dobrowolnym podzieleniu się tą informacją.
    - Mogłabym spytać ciebie o to samo.
    - Jak pewnie zauważyłaś, zbieram zioła.
    - Jesteś zielarzem?
    - Hmm.. niezupełnie... A ty?
    - Nie odpowiedziałeś na pytanie. – pouczyła mnie młoda. Przez chwilę pojawił się w mojej głowie pomysł, żeby jednak jej powiedzieć, jednak szybko wyparował. Kotka jednak nie dawała za wygraną, wlepiając we mnie swoje duże oczy.
    - Mordercą jestem, złotko. – oznajmiłem oschle.

    <Ano?> ; D

    11 września 2017

    ♔Sharden♔

    Traktuj wrogów jak powietrze, ale zawsze miej na nich oko


    IMIĘ: Sharden Eir (czytaj Szarden Eir) mów po prostu Sharden
    PŁEĆ: Kotka
    WIEK: 5 lat
    APARYCJA:
    • Rasa: Zwykły kot, inaczej Dachowiec
    • Głos: Lauren Aquilina
    • Umaszczenie: Wydaje mi się , że dymne
    • Budowa: Krępa, barczysta
    Informacje szczególne: U prawej łapy brakuje jej pazura
    RODZINA: Helia Norr (matka) Dinir Eir (ojciec) Alpina Eir (siostra)
    CHARAKTER: Jakby tu opisać Sharden... Już wiem! To jest dość tajemnicza kotka. Nie lubi bardzo wścipskich osobników. Ma coś w rodzaju tajnej maski. Gdy dopiero ją poznajesz, wydaje się być miła, spokojna, uczciwa i pokojowa... Nagle to wszystko potrafi się zmienić! Miły błysk w oku znika, pazury się wysuwają. Zaczyna robić się nerwowa i tajemna. Pyskuje, wrzeszczy, obraża... Koszmar! Ale zapamiętajcie, to nie przez nią. Jej psychika wali się, jak zbombardowana budowla. Zaraz po wybuchach gniewu, jej mroczne serce się wali. Po pyszczku spływają ciężkie łzy, a najlepszym ratunkiem jest ucieczka. Musi mieć po prostu chwilę, by się wypłakać. Jak ktoś ją zrozumie, to ma wielki dar...
    HISTORIA: W pewnej pustej, cichej alejce urodził się miot kociąt. Dwie puszyste kulki: Czarna dymna i biała. Helia Norr była tą szczęściarą, ale nie do końca... Przez pewien czas kotka ukrywała całą prawdę. Ale każdy wie: kłamstwo ma krótkie nogi. Sharden podsłuchała kiedyś rozmowę rodziców. Wtedy jej serc zamieniło się w gruz. Była owocem brutalnego gwałtu... Była zdruzgotana... Na swoją matkę ciągle syczała i prychała. Nie znosiła... Nic nie znosiła! Matki, ojca, siostry, siebie ,świata! Już wiem, o czym nie wspomniałam: dlaczego nie znosiła siostry? Otóż ta wredota przyprowadziła psa, który miał ją zabić. Uszła z życiem, ale straciła pazur. Wtedy uciekła daleko... Bardzo daleko, aż natrafiła na SDK.
    STANOWISKO: Obrońca Alf
    PODUSZKA: 22
    PARTNER: Brak
    POTOMSTWO: brak
    WŁAŚCICIEL: FlightmareTerrorXd

    Od Any "Nowy rozdział cz. 1"

    *Kilka dni wcześniej*

    - Ana! - usłyszałam swoję imię, które wywodziło się z drugiego pomieszczenia.
    Zwlekłam się z swojego posłania i wolnym krokiem ruszyłam w stronę pomieszczenia gdzie dochodził głos mojej matki. Weszłam do środka pomieszczenia, wszystko było tam odświeżone, ściany były koloru białego, a reszta rzeczy czarna, czyli jednym słowem postarali się. Na samym środku na dywanie siedziała nie kto inny jak moja matka, która od chwili gdy przekroczyłam drzwi wbiła swój wzrok we mnie.
    - Jestem...Słucham. - mruknęłam, siadając naprzeciwko jej.
    - Za dwa dni jest pokaz...Więc razem z rodzeństwem wyjeżdzasz jutro. - rzekła, nie zabardzo chcąc wysłuchać mnie.
    - Nie - mruknęłam stanowczo.
    Biała kotka spojrzała na mnie zaskoczona, po czym wstała ze swojego miejsca i podeszła bliżej mnie i bardziej mi się przyglądała.
    - Mam dość tego wszystkiego - rzekłam obojętnie - A teraz żegnam.
    Wyszłam z pomieszczenia zostawiając ją tam samą, zaskoczoną, szczerze miałam to gdzieś, nie ma prawa mnie zmuszać do niczego. Nie będzie układać mi życia, jeśli chcę może układać je mojemu rodzeństwu, ale nie mi. Chcę żyć swoją drogą, która dokądś mnie doprowadzi, a nie celami mojej matki.
    ***
    Uciekłam, może brzmi to dziecinnie i nieodpowiedzialnie, ale tak uciekłam z tego domu i nie mam tam zamiaru wracać. Jestem teraz tu w tym stadzie i na chwilę obecną nie mam zamiaru z tego rezygnować. Czuję tu się wolna i nikt mi nie będzie mówi co, jak, i gdzie.
    Szłam rozejrzeć po terenach gdzie co jest, a także zaczerpnąć tej wolności.Oczywiście jak to ja, roztrzepana, biała kotka zgubiła się i nie wiedziałam jak wrócić. Mogłabym wrócić drogą tą którą przyszłam, ale zwątpiłam w to. Rozejrzałam się i gdy już miałam iść gdziekolwiek wpadłam na coś, a raczej na kogoś.
    - Przepraszam... - mruknęłam, podnosząc głowę do góry.

    (Ktoś? Coś? :'))

    10 września 2017

    Od Lucyfera "Witamy w stadzie proszę księdza cz. 1"

    Nie widziałem go jedynie kilka dni. Kilka beznadziejnych dni. Czuje się jakby w połowie pusty bez Szatana u boku. Chciałbym żeby był tu ze mną w stadzie. Wziąłem głęboki wdech. Lucyfer spokojnie. Otworzyłem oczy i spojrzałem na swoją poduszkę. Przeciągnąłem się i obiegłem wzrokiem pomieszczeniu. Byłem tutaj tylko ja i jakieś rudy kot. Albo kocica. Nie wiem, jestem zbyt zaspany by myśleć o tak mało ważnej rzeczy. Postanowiłem wyjść i się przejść po terenach stada. Stanąłem w progu drzwi. Rozejrzałem się po okolicy. Zobaczyłem kilka kotów. Przeszedłem jednak obok nich, chciałem po prostu się przejść. Trafiłem tutaj już jakiś czas temu, a mimo to nadal nie przeszedłem się po jej terenach. Spojrzałem na alphe Amber wygrzewającą się na słońcu. Uśmiechnąłem się do niej lekko. Ruszyłem jednak dalej przed siebie. Dziwiłem się, że nikt mnie nie zaczepił. Rozglądałem się za jakąś ciekawą osobą do porozmawiania. Nikogo takiego nie zauważyłem. A przynajmniej nie moim zdaniem. Dobrze może i według wielu osób dane koty są super ciekawe jednak ja mam swój własny sposób na uznawanie czy dana osoba jest ciekawa za pomocą kilku spojrzeń. Postura, sposób mówienia, poruszania się. Te i jeszcze wiele innych czynników wpływa na moją ocenę. Czasem oczywiście natrafiam na osoby, które potrafią mnie zmylić. Idąc sobie czułem na sobie ciepłe promienie słońca. Uśmiechnąłem się pod nosem. Muszę przyznać, że atmosfera była bardzo przyjemna. Niestety po chwili gorąc dał się we znaki. Moje ruchy stałe się coraz wolniejsze. Nie tak daleko dojrzałem dość duże drzewo z rozległymi gałęźmi. Oooo tak. Coś na ukojenie tego gorąca. Nie jest to rzeka, jezioro czy inny strumień, ale zawsze coś. Ja nie mam zamiaru w tym momencie wybrzydzać. Dobrze może i mogłem wrócić do domu jednak nie chciałem. Czuje potrzebę przebywania na dworze. Zacząłem wpinać się na drzewo. Ułożyłem się w cieniu. Zamknąłem oczy. Chciałem chwilę tutaj pobyć i ruszyć dalej. Jednak jak wiadomo nasze plany częstą się sypią. Ten raz nie był wyjątkiem. Poczułem jak spada na mnie jakiś ciężar. Syknąłem niezadowolony i otworzyłem lekko oczy. 
    - Mogłeś uważać... - mruknąłem próbując zrzucić z siebie ciężar zarazem go nie zranić. 

    (Ktoś?)

    ♔Skaza♔


    79 by Ca-ts


     Jestem dobrym kotem… ale przecież wszystko jest względne.
    IMIĘ: Skaza De Noir
    PŁEĆ: Kocur
    WIEK: 9 lat
    APARYCJA:
    • Rasa: Dachowiec
    • Głos: Piotr Fronczewski
    • Umaszczenie: Czarne
    • Budowa: Skaza to smukły, umięśniony kocur średniego wzrostu. O wygląd zwykł dbać szczególnie, toteż pod żadnym pozorem nie można mu zarzucić lenistwa w tej dziedzinie. Jego czarne futro jest zawsze starannie wyczesane i lśniące, a kły zdrowe i śnieżnobiałe. Przez jego lewe oko biegnie stara blizna, będąca jego charakterystycznym znamieniem. Często zdobi swe ciało różnego rodzaju amuletami i symbolami.
    • Informacje szczególne: Blizna przechodząca przez lewe oko.
    RODZINA: Muerto - ojciec, Sasha - matka
    CHARAKTER: Skaza jest szczupłym, eleganckim kotem, który został obdarzony ponadprzeciętną inteligencją, co znacznie ułatwia mu wygraną w walce. Swój dar zwykle wykorzystuje jednak do wyzyskiwania innych i ulepszania jakości swojego życia, więc nie licz na jego pomoc. Skaza porusza się inaczej niż pozostałe koty - raczej sunie, prześlizguje się z nadzwyczajną gracją i zwinnością, choć w jego ruchach można dostrzec również lenistwo. Także jego sposób mówienia odbiega od normy. Zwykle robi to monotonnie i rozwlekle. Stara się również budzić w odbiorcy strach i nie dawać po sobie poznać, jakie uczucia kryje w danej chwili. Te intencjonalne zabiegi nadają mu odpowiednio mrocznego charakteru i majestatu. Jest raczej typem samotnika. Pomimo swojej bezwzględności jest raczej tchórzliwym kocurem, unikającym bezpośredniej konfrontacji i walki, choć fanatycznie kocha zabijanie. Jednym z jego ulubionych zajęć jest planowanie morderstw. Uwielbia patrzeć, kiedy jego ofiary godzinami zwijają się z bólu i cierpienia, do czego wykorzystuje cały arsenał własnoręcznie robionych, przeróżnych „zabawek” lub trujących roślin. Doskonale zna się na ich właściwościach. Podobnie jak na anatomii, dzięki czemu wie, co zrobić, aby ofiara umierała długo i boleśnie. Nim kogokolwiek wybierze do swoich niecnych celów, zastanowi się wielokrotnie, czy owe biedne stworzenie nie przyda mu się jeszcze do czegoś w przyszłości. Oczywiście nie robi niczego bez przyczyny. Jeśli już staniesz się wybrankiem Skazy, będzie to oznaczało, że w przeszłości zrobiłeś coś, czego robić nie powinieneś…
    HISTORIA: Skaza urodził się na terenach odległych i zapomnianych. Jako że był jedynym synem alf niewielkiego plemienia – Muerta i Sashy, gdyż reszta kociat zginęła w wyniku chorób, miała na niego zstąpić odpowiedzialność dowództwa nad stadem. Opiekowano się więc nim i dbano, by nie stało mu się nic złego. Ponieważ w przyszłości miał dokonywać ważnych wyborów, jego rodzice zapewnili mu nauki u miejscowego szamana. Choć w głębi duszy był dobry i uczynny, to zawsze i we wszystkim przyznawano mu pierwszeństwo, toteż rozrosła się w nim pycha i duma. Począł uważać się za lepszego od pozostałych stworzeń. Coraz częściej wykorzystywał innych i patrzył na nich z góry. W końcu pragnienie władzy rozrosło się w jego sercu do tego stopnia, iż postanowił zabić własnego ojca. Podał mu mięso natarte omiegiem – silnie trującą rośliną, występującą w górach, a następnie, pod osłoną nocy, zepchnął ciało z urwiska. Nie spodziewał się jednak, że jego zbrodnia nie będzie doskonałą, a on sam, zamiast wznieść się na szczyt, pogrąży się w opinii poddanych. Ów szaman, u którego pobierał nauki Skaza, nie zdążył przekazać mu wiedzy z dziedziny oceniania przyczyn śmierci, a że zamordowany był dowódcą stada, nie porzucono sprawy obojętnie. Pod rozkazem matki, Skaza został wygnany ze stada, ale i wówczas nie był pokorny. Nie zamierzał odejść bez ,,pożegnania”. Stawiał się hardo i walczył jak mało kto, choć był wówczas wątłej postury. W końcu opadł z sił i oddalił się posłusznie. Jako że Sasha całkowicie straciła zaufanie do syna, nie wiedząc czego się po nim spodziewać, nakazała zabezpieczyć stado. Nad bezpieczeństwem czuwali najlepsi wojownicy, zaś szpiedzy śledzili każdy, nawet najmniejszy ruch zwyrodniałego syna. Gdy powrócił, wszyscy byli gotowi przynieść mu śmierć, gdyż spodziewali się, że odbierze życie także własnej matce. On jednak okazał skruchę. Z podkulonym ogonem podszedł do Sashy. Uwierzyli mu, a kiedy już byli gotowi na przebaczenie, Skaza wbił sztylet w jej pierś, po czym zaczął uciekać. Na nic zdały się pościgi i wielomiesięczne poszukiwania. Zniknął, ale pozostawił po sobie niemały ślad. Od tamtej pory w jego stadzie krążą o nim jedynie opowieści, a on sam planuje zemstę…
    STANOWISKO: Morderca
    PODUSZKA: Poduszka numer 17
    PARTNER: Brak
    POTOMSTWO: Brak
    WŁAŚCICIEL: Kasia100198